Straszyn – moje miejsce na świecie
Zupełnie nieoczekiwanie, moja wiedza na temat wsi, w której mieszkam została uzupełniona o nowe informacje. Trafiła do mnie na chwilę Księga Adresowa Polski (wraz z W. M. Gdańskiem) z 1929 roku. Choć czasu było mało a opasłe tomisko miało ponad 2 tysiące stron udało mi się powielić dane dotyczące Wolnego Miasta Gdańska właśnie. Jakaż to nieprzebrana składnica wiedzy o czasach, które bezpowrotnie minęły. Z oczywistych powodów zainteresowałem się Straszynem, a jakże, na stronie 2293 Księgi jest zamieszczony wpis dotyczący mojej wsi.


Wygląda on tak: Z ciekawostek dowiedziałem się, że w Straszynie był doroczny jarmark na zwierzęta domowe, odbywał się on 5 listopada. Straszyn miał swoją (Strashiner) kasę pożyczkowo-oszczędnościową. Jak można było się domyśleć wszystkie nazwiska mają niemieckie brzmienie – takie były czasy. Właścicielem karczmy i sklepu z wyrobami żelaznymi był niejaki Croll o inicjale „M”. Zapewne dużo osób pamięta, że nasz pierwszy proboszcz – budowniczy kościoła, ksiądz Cezary Annusewicz w pierwszym okresie pobytu w Straszynie mieszkał i stołował się u pani – już wtedy bardzo wiekowej o nazwisku Croll właśnie: Nieraz ksiądz Cezary mówił: „stołuję się u Krolki”. Sądząc mniej więcej po wieku ta Pani Croll mogła być córką „naszego” Crolla – tego z Księgi adresowej. Swoją drogą biznes Crollów musiał być znaczny, skoro zostały wydane pocztówki podpisane: „Strashin Croll’s Etablissement”. Choć pierwsze zdjęcie jest łatwe do rozpoznania – to przecież nasz spalony budynek, kolejne już budzi wątpliwości.
A może ktoś pomoże?
Jerzy Kraszewski – zdjęcia dzięki uprzejmości Adama Szpały.

